Siłaczki PRL

Siłaczki PRL

On

Pozornie zapomniane

Gdy myślimy o czasach Polski Ludowej, strefy życia powiązane z rozrywką wydają się odłożone całkowicie na bok. Poza spektakularnymi sukcesami polskich piłkarzy w latach siedemdziesiątych, wiele z dyscyplin zdaje się pominięta. Szczególnym zaś zaniedbaniem w tej sytuacji wydają się te dziedziny, które wykonywały kobiety. Na szczęście jest to zaledwie mit i duże źródło nieprawdy, co swoją książką pokazuje Anna Sulińska. Jej najnowszy reportaż, dopiero podbijający polskie księgarnie, skupia się właśnie na kobietach. Tytułowe “Olimpijki” Anny Sulińskiej (https://www.taniaksiazka.pl/olimpijki-anna-sulinska-p-1387607.html) są głównymi bohaterkami tej pozycji i nie służą jedynie za tło dla sukcesów sportowych mężczyzny. Z samego tego właśnie powodu jest to dzieło, którego żaden fan sportu, ale także ogólnie zorientowany Polak nie powinien w żaden sposób zignorować.

Reportaż idealny

Polska znana jest z reportaży. Autorzy takowych dzieł nierzadko podbijają rynek także poza granicami naszego kraju. Wystarczy tu wspomnieć o takich reportażystach jak choćby:

  • Ryszard Kapuściński
  • Artur Domosławski
  • Mirosław Ikonowicz.

Tychże autorów zawsze cechowała podróżnicza ciekawość, ale także rzadka umiejętność widzenia tego, co schowane poza pierwszą, najbardziej powierzchowną kopułą. Sulińska do tego grona się zalicza. Jej spojrzenie na każdą z bohaterek jest indywidualne, stara się ona w pełni przeanalizować i zrozumieć historię każdej olimpijki. Jednakże nie jest to opowieść poszatkowana. Spośród pozornie niezwiązanych ze sobą epizodów wyłania się obraz będący portretem zarówno historycznego tła Polski Ludowej, ale także kondycji sportu w tamtych właśnie czasach. Jak zaś łatwo dostrzec obie te płaszczyzny w znacznym stopniu na siebie nawzajem wpływają. To właśnie największa zaleta pozycji literackiej, którą są “Olimpijki” Anny Sulińskiej.

Książka dla każdego

Wydawać by się mogło, że książki z gatunku reportażu, a już szczególnie z reportażu dotyczącego sportu, nie są literaturą dla każdego. Narracja jednak i sam sposób konstruowania fabuły w owym dziele jest na tyle atrakcyjny i przyjemny, że ciężko byłoby znaleźć osobę, która nie doceni pozycji Sulińskiej. Znajdzie się w niej wszystko, czego szukał będzie wprawiony czytelnik. Jest tu miejsce na wzruszenia, na zwroty akcji, ale przede wszystkim na historie ludzkie, które poruszają serce i najczęściej, co smutne, były to historie mocno nieznane. To właśnie “Olimpijki” są szansą na nadrobienie zaległości z lekcji naszej najświeższej historii oraz sportowych dokonań Polski Ludowej

Zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com
Gotowe. Do startu. Start. “Olimpijki”

Gotowe. Do startu. Start. “Olimpijki”

On

Książka Olimpijki opowiada historię wyjątkowych kobiet, które z determinacją dążyły do realizacji swoich marzeń. Pokonały mnóstwo barier, i tych wewnętrznych, w sobie samych, i tych zewnętrznych, zbudowanych przez system i władzę. Przyszło im żyć w szarej rzeczywistości PRL-u, która dodatkowo utrudniała im start, nie tylko na olimpiadach, ale w ogóle, w jakichkolwiek zawodach. Konserwatywny światopogląd sytuował wówczas kobiety w kuchni i w domu, przy dzieciach, a nie na hali sportowej czy stadionie. Z patriarchalnym spojrzeniem na świat sportsmenki musiały walczyć zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.

Do źródeł. Rozmowy z olimpijkami

Autorka jest reporterką, która oddaje się swojej pracy bez reszty. Poświęciła sporo czasu, by dotrzeć do żyjących jeszcze wówczas olimpijek i przeprowadziła z nimi wywiady (wyjątkiem jest Stanisława Walasiewicz, która zmarła w 1980 roku). Celem Sulińskiej było bowiem dotarcie do tych informacji, których nigdy nie publikowano. Kobiecym sukcesom nie poświęcano wówczas zbyt wiele uwagi w prasie i pozostałych mediach. Materiał autorka musiała zdobyć samodzielnie. Obok autentycznych wypowiedzi samych bohaterek znajdziemy w tej pozycji ich zdjęcia, różne dokumenty, dane statystyczne, a także komentarze odnoszące się do współczesnych realiów. A od pierwszych występów polskich olimpijek zmieniło się wiele.

Przetarcie szlaków

W reportażu możemy poznać historie:

  • Jarosławy Jóźwiakowskiej (srebrny medal w skoku wzwyż w 1960 roku)
  • Danieli Walkowiak-Pileckiej (pierwszy medal olimpijski w kajakarstwie dla Polski w 1960 roku)
  • Heleny Pilejczyk (brązowy medal olimpijski w jeździe szybkiej na łyżwach na dystansie 1500 metrów w 1960 roku)
  • Stanisławy Walasiewicz, Ewy Kłobukowskiej i Ireny Szewińskiej (trzech najszybszych kobiet świata)
  • Drużyny siatkarek (brązowy medal olimpijski w 1964 roku)
  • Czesławy Kościańskiej-Szczepińskiej i Małgorzaty Dłużewskiej-Wieliczko (wioślarek, którym w karierze przeszkodziła polityka).

Oprócz charakterystyki samych olimpijek Szulińska przedstawia też szeroko okoliczności, w jakich przyszło im dojrzewać, trenować, mierzyć się ze swoimi słabościami, by ostatecznie wygrywać, ze swoimi słabościami lub rywalkami. Książka obfituje w różne ciekawostki wplecione w tok sprawnie prowadzonej fabuły. Informacje na temat sprawdzania płci sportsmenek czy opowieści na temat sposobów trenowania bez profesjonalnego sprzętu pozostają na długo w pamięci. Dzięki rozmowom z kobietami autorka, mimo upływu czasu, świetnie odtworzyła nastrój dawnych zawodów, co powoduje, że czytelnicy z łatwością są w stanie wczuć się w atmosferę tamtych wydarzeń. Szulińska zwraca uwagę na przepaść, jaka dzieli realia dawniejsze od dzisiejszych, jednak podkreśla, że smak sukcesu jest wciąż taki sam.

Zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com